Meta i Google w sądowym potrzasku. Jednak celowe działanie?
19-letnia Amerykanka występująca przed sądem w Los Angeles jako KGM oraz jej mama – Karen Glenn, oskarżyły firmy Meta Platforms, TikTok, Snap i Google o celowe projektowanie swoich usług tak, by uzależniać najmłodszych użytkowników, przez co ucierpiało ich zdrowie psychiczne i dobrostan. KGM, która zaczęła korzystać z social mediów jako 10-latka, twierdziła, że doprowadziły ją do samookaleczeń i myśli samobójczych. Zaczęła korzystać z YouTube'a jeszcze jako 6-latka, a z Instagrama – w wieku 9 lat.
Ława przysięgłych uznała, że Meta i Google celowo zaprojektowały swoje platformy (YouTube, Facebook i Instagram) w taki sposób, aby uzależniać użytkowników. Zasądziła również odszkodowanie w wysokości 3 mln dolarów. Firma Meta została uznana za odpowiedzialną za 70 proc. odszkodowania, a Google za 30 proc. Platformy Snap i TikTok zawarły ugody z KGM i jej mamą jeszcze przed rozpoczęciem procesu.
Wadliwe produkty konsumenckie od Meta i Google
Strategia procesowa prawników reprezentujących kobiety sprowadzała się do jednego: wykazania, że media społecznościowe powinny być traktowane jak niebezpieczne, wadliwie zaprojektowane produkty konsumenckie.
Kluczowe cechy, które mają sprzyjać uzależnieniu, obejmują nieskończone przewijanie oraz automatyczne odtwarzanie, które prawnicy porównują do mechanizmów działających w „cyfrowym kasynie”. Wewnętrzne raporty Mety z 2019 roku wykazały, że nastolatkowie często czują się „złapani na haczyk” i opisują korzystanie z Instagrama w kategorii uzależnienia, czując potrzebę używania aplikacji mimo świadomości jej negatywnego wpływu na ich samopoczucie.
Nastolatki pod wpływem social mediów
Jak podało BBC, w oświadczeniu Meta zaznaczyła: „Z szacunkiem nie zgadzamy się z werdyktem i analizujemy nasze możliwości prawne”. Wcześniej prawnicy Meta dowodzili, że trudności, których doświadczyła Kaley, nie były spowodowane korzystaniem z Instagrama.
Wskazali także, że koncern wprowadzał od 2018 roku narzędzia, takie jak limity dziennego czasu korzystania, powiadomienia o spędzonym czasie czy wyciszanie powiadomień nocą. Jednak dowody przedstawione w sądzie wskazują, że tylko niewielki odsetek nastolatków (około 1,1 proc.) faktycznie korzysta z tych ograniczeń.